English w korpo

Dziś trochę o anielskim w korporacji.

Zaskakującym jest fakty, że wykorzystanie angielskiego (w niektórych obszarach firmy) w całe nie jest tak częste, jak mogłoby się wydawać.

Rozpoczynając prace (6 lat temu, jako dość młoda osób) miałam swoje przeświadczenia, oczywiście wynikały one z tego ze nasłuchałam się opowieści o korpo. Jednym z takich przeświadczeń była myśl, że skoro pracuje się w firmie, najczęściej międzynarodowej to należy umieć angielski i na bank jest to nieodłączny element pracy… a tu niespodzianka. Już na rozmowie usłyszałam, że z angielskim to ja tutaj nic nie będę miała wspólnego. I fakczynie nie miałam. Co teraz oceniam, jako niekorzystny dla mnie fakt, ponieważ nie byłam zmuszana do jego wykorzystania.

Z angielskim spotkałam się po 2 a może 2,5 roku pracy, przy okazji współpracy z developerami. To jest dość częste, że w korpo programista jest obcokrajowcem. Często wynikało to też, z tego że wykorzystywane w danej firmie oprogramowania pochodzą z za zagraniczne i zapewniają support w postaci własnych współpracowników. Spotkanie z angielskim nie było stresującym a dlatego, że było to tylko kontakt mailowy. Więc nie musiałam łamać bariery językowej (kiedyś myślałam, że to bzdura ale szybko się przekonałam że istnieje naprawdę, bo przecież czasem po polsku trudno jest coś wytłumaczyć a co dopiero po angielsku). Prowadzenie korespondencji w języku angielskim jest bardzo ciekawe. Szczególnie jeśli jest więcej uczestników, a dlaczego ? Po pierwsze można zobaczyć, jak inne osoby posługją się angielksim. Jakich używają zwrotów i słów – prostych czy bardziej wyrafinowanych. Po drugie, zawsze jest większa szansa, że ktoś odpowie za Ciebie :). Po trzecie można uauczyć się nowych zwrotów.

Miejsce w organizacji w którym aktualnie pracuje, jest o wiele bardziej wymagające. Pomijajac fakt, że dostawcą głównego programu, który jest wykorzystywany w tej części firmy jest firma z zagraniczy, gdzie komunikacja jest wyłącznie w języku angielskim.

Często można usłyszeć rozmowy po angielsku prowadzone w sprawie wszelkiego raportowania. Paktycznie codziennie słychać, jak ktoś rozmawia z centralą po angielsku. Tutaj poziom angielskiego jest wyższy nie dlatego, że trzeba sie porozumieć z kimś kto ma inny akcent i niekonicznie mówi zrozumiale ale dlatego, że jest to techniczny angielski.

Teoretycznie obrcając się w danym środowisku, po jakimś czasie zwroty angielskie są znane ponieważ są używane w slangu korporacyjnym, niemniej jednak nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie słuchawki i o cym dokładnie będzie chciał rozmawiać.

Skoro mowa o slanu korporacyjnym, to oczywiście warto przytoczyć kilka najpopularniejszych zwrotów ostatnich czasow 🙂

ASAP – chyba mój ulubiony

Just in case

FYI

KPI

Challengować (spolszczone)

FTE

Mam nadzieję, że wpis przypadnie do gustu 🙂 Enjoy 🙂

 

Reklamy
Zwykły wpis

Praca zdalna 

Dość popularna wśród pracodawców praca zdalna jest dodatkowym elementem systemu pracy. Proszę nie mylić pracy zdalnej z telepraca. 
Telepraca to wykonywanie świadczeni pracy poza główna siedziba firmy najczęściej w miejscu zamieszkania. W takiej sytuacji otrzymuje się aneks do umowy w którym jest zawarta informacja o przyjściu pracownika na teleprace jako system pracy. W takim aneksie znajduje się również adres miejsca z którego pracownik będzie świadczył prace. Ale przed sfinalizowaniem takiej zmiany systemu pracy trzeba przejść pomyślnie kontrole BHP. Najprościej mówiąc miejsce w którym będzie się pracować musi spełnić określone wymogi BHP. Wymogi te otrzymuje się od osoby odpowiedzialnej w firmie za BHP. Częsta tez dostarcza się zdjęcia planowanego miejsca pracy oraz pracownik BHP wpada do nas do domu z wizyta aby na własne oczy zobaczyć czy miejsce jest odpowiednie. Jeśli coś będzie nie tak, wskaże co należy zmienić i do czasu zmiany nie wyda pozytywnej opinii. 

Ogólnie rzecz biorąca wymogi są trochę absurdalne ale wynika to z tego ze nadal świadczymy prace tylko miejscu innym niż centrala biura, która spełnia wymogi BHP. Nie zapominajmy, że jeśli coś nam się wyrazy w domu podczas pracy to nadała odpowiada za to pracodawca. Nic wiec dziwnego ze pracodawca zadba o to aby takich wypadków było jak najmniej. 

W przypadku telepracy, pracodawca zapewnia cały osprzęt w postaci dekstopa lub laptopa, monitora, myszki i klawiatury. Niekiedy również internet jest zapewniany przez pracodawcę ale to określane jest indywidualnie. 

Niekiedy bywa tak że, pracodawca zastrzega sobie, że telepraca bedzie wykonywana 4 dni w tygodniu a 5 dzień będzie w firmie. Oczywiście są tez sytuacje, spotkanie, szkolenia kiedy trzeba przyjechać do firmy częściej. 

Natomiast praca zdalna to świadczenie pracy w miejscu zamieszkania raz na jakiś czas. Często jest wykorzystywana prze z pracowników jeśli wyskoczy im coś niespodziewanego a musza dokończyć jakieś zadania. Ale w tych przypadkach należy mieć przyznany laptop na stałe. Praca zdalna nie wymaga kontroli BHP. Jedynie musi być odnotowana w systemie kadrowym – lub innym podobnym systemie. 

Oczywiście takie sytemu pracy sprawdzają się w pracy „przerobowej”, produkcyjnej a czasem koncecyjnej. Jeśli czyjaś praca skalda się z dużej ilości spotkań to świadczenie poza centrala może być już problematyczne. Są też minusy takiej pracy. Koszty prądu wzrastają, dostaje się więcej pracy bo zaoszczędza się czas na dojazdach. 

Osobiście korzystam z pracy zdalnej bo jednak moje obowiązki wymagają bycia na miejscu. Niemniej jednak bardzo sobie chwała taka możliwość. 

Dajcie znać w komentarzach co myślicie o pracy zdalnej i telepracy? Może ktoś z was tak pracuje i ma jakieś przemyślenia. 

Zapraszam ponownie we wtorek 

Zwykły wpis

Piątek w korpo 

Oj chyba mi deadline minął…

Post miał być w środę ale że warunki pogodowe nie pozwoliły na wcześniejszy powrót do domu i święta się przeciągnęły to jest małe opóźnienie. Ale do dzieła.

Piątek w korpo cz.1 

„Piątki w korpo” będą seria 😉 dlatego ze piątek sam w sobie jest innym dniem pracy i warto to opisać.

Najgłupsze a zarazem najmądrzejsze podsunięcie korpo szczura? Pójście do pracy między świetami a weekendem. 

Czyli 3 listopada jest idealnym dniem na takie posunięcie. Czemu najgłupsze ? 

  • 3/4 firmy jest na urlopie lub pracuje zdalnie wiec nic nie załatwisz
  • Czas dłuży się niemiłosiernie 
  • Bufet zamknięty 
  • Koledzy wpadają na cudowne pomysły przyjścia o pracy z dzieckiem
  • Help desk nie pomoże, jeśli coś się wysypie bo tam tez wiekszaosc ludzi ma urlop

Czemu najmadrzjeszy ? 

  • Masz czas na rzeczy których normalnie bys nie zrobił bo nigdy nie ma na nie czasu
  • Więcej kawy dla Ciebie
  • Cisza na openie 
  • Można trochę się poobijać 
  • Nie trzeba się stucznie uśmiechać 
  • Jesteś jeden dzień do przodu z urlopem

Bardzo proste powody ale jakże ważne 😉 

Osobiście lubię przychodzi do pracy między świetami, nie rozleniwiam się tak a zawsze mogę dokończyć ważne projekty, przejrzeć pocztę i zrobić segregacje maili, wykonać trochę pracy koncepcyjnej. 

Co prawda wtedy firmowe korytarze świecą pustakami bo ludzie korzystają z możliwości długiego weekendu, Panie z serwisu nie pędzą rano z kawa, Słychać pojedyncze klikanie i uderzanie w klawiaturę. A dodatkowo jeśli tym dniem między świetami jest piątek to jest luz totalny. Stroje casual, sale konferencyjne wolne jedynie ktoś zajmuje sale rozmawiając przez telefon. To ciekawe doświadczenie jeśli pracuje się w korpo to powinno się znać takie dni… zachęcam do spróbowania. 

A jako, że dziś jest luz w korpo i jest piątek to nie będę się rozpisywać za wiele. Zapraszam na insta @korpo_rat

Kolejny post już w niedziele – myśle ze przybliżę wam trochę prace na open space. 

Zwykły wpis

Poniedziałek

Zgodnie z zapowiedzią dziś pierwszy post w nowej odsłonie i również zgodnie z zapowiedzią wyjaśnienie dotyczące mojego marzenia.

Pierwszy post nosi tytuł poniedziałek z jakże błachego powodu- dziś mamy poniedzialek. Święty dzień pracy, cała maszyna korporacyjna powraca do życia. Uruchamia taśmociąg, z kominów uchodzą kłęby dymu, sieć internetowa jest znowu obciążona a w pobliskiej elektrownie obserwują wzrost poboru prądu. A to za sprawa korpo szczurów pośpiesznie włączających swoje komputery aby ściągnąć pocztę i napędzać kołowrotek korporacji. Jeszcze tylko Panie z serwisu, szybciutko uzupełniają kawę w ekspresach aby zabiegane korpo szczury mogły, zaraz po przyjściu do pracy napić się magicznego soku z gumi jagód. Jako, że w pracy jestem jedną z pierwszych osób, to mam możliwość zaobserwować wszystkie poniedziałkowo-poranne rytuały. Po mimo wszystko jest to dość ciekawe… ale więcej o tym później, teraz do rzeczy.

Marzenia dla wielu coś nieosiągalnego i niemożliwego do realizacji. Podobno. Ja raczej staram się je realizować ale oczywiście są takie, które istnieją tylko w mojej głowie i nigdy nie otrzymują statusu odpowiedniego aby rozpocząć ich realizacje. Jednym z nich było marzenie aby być lekarzem. Cała szkole średnia biłam się z myślami kim chce być między lekarzem a dziennikarką… Ostatecznie w ostatniej klasie, kiedy trzeba było złożyć deklarację maturalną uznałam, że bardziej jestem humanistką niż czymkolwiek innym i zdecydowałam, że chce być dziennikarką.

Szkoła średnia o profilu dziennikarskim, studia na kierunku dziennikarstwo, staż w telewizji. Pisałam do gazet, udzielałam się na różnych portalach. Jak nic będę dziennikarką! Nic bardziej mylnego.. nawet nie robię nic podobnego do dziennikarstwa. A to wszystko dlatego ze zachciało mu się pracować. W sierpniu przed rozpoczęciem studiów zaczęłam prace, która miała być na 3 miesiące. A ostatecznie z 3 miesiący zrobilo się 6 lat. 

I tak przeszliśmy płynnie do kolejnego tematu. Czyli tego na czym będzie się skupiał ten blog a minowicie, na pracy w korpo. 

Kolejny wpisy w środę.

Zapraszam na insta @korpo_rat

Zwykły wpis

Zmiany i nowa 

Zmiany. Changes. Długo się zastanawiałam i postanowiłam zaryzykować. Zmieniam profil tego konta. Początkowo miałam wrzucać tutaj zdjęcia z wyjazdów i autorskie prace, ale doszłam do wniosku ze do odważnych świat należy. Zamierzam zacząć pisać… nie wiem jeszcze jak często. Po pierwsze dlatego, że mam niespełnione marzenie ( o tym czemu jest nie spełnione będę pisać w kolejnych postach) aby zostać dziennikarka. A po drugie dlatego, że pracując w korpo stwierdziłam ze taki sposób pracy i sytuacje które mnie spotykają są warte opisania. Wszystko będę wyjaśniać powoli i dokładnie. Mam nadzieje ze zostaniecie ze mną a wręcz kogoś jeszcze to zaciekawi. Pierwszy post już w poniedziałek. Zapraszam na insta, gdzie będą pojawiać się zapowiedzi nowych wpisów. #korpo_rat

Zwykły wpis